Przede wszystkim biel! Nie tylko on w Nowym Yorku postawił na ten kolor więc cos w tym musi być. Pojawiają się również odcienie znanej nam już mięty (którą jak na razie lubię tylko na paznokciach), brzoskwini i koloru którego nie potrafię zidentyfikować hmmm...pistacja ze śmietaną? Tak czy inaczej jak na Wanga jest bardzo pastelowo.





Jesli chodzi o buty no to jak zawsze jest ciekawie. Wang proponuje min. sandałki na wysokim obcasie ze sznureczkami zamiast pasków czy militarne botki z odkrytymi palcami lub piętami do wyboru;)


Jesli chodzi o dodatki to torebki w róznych odcieniach bieli i połeczeniach ze złotem, kolczyki w nosie(mam nadzieję że ten trend się nie przyjmie) oraz biała farba na włosach(czy to znak że za rok będziemy rozjaśniać włosy?).


Faktura materiałów jak zawsze ciekawa. Sweterki z dziurami i popruciami oraz wyraźny trend na materiały niechlujnie pobrudzone farbą.



Co jeszcze rzuciło mi się w oczy? Utrzymanie trendu na rozjaśnione brwi, Abbey Lee z jasnymi włosami, w których niestety wygląda niekorzystnie i dziwna nadmuchana balonowa konstrukcja wisząca nad wybiegiem. Wang jak zawsze oryginalnie, nieprzewidywalnie, inaczej ale na plus.



Zdjęcia to oczywiście backstage a pokaz poniżej.
OMG!!! te buty są boskie, a co do mięty to mam mieszane uczucie, ej czemu teraz jak jest zima to chce lato, alatem chciałam zimę?
OdpowiedzUsuńchyb mi się zegar biologiczny rozstroił:P
Oh wow, I just love this new collection!
OdpowiedzUsuńsorbetowo;) ale jednak ja nie lubie tak pastelowo w taka pogode.
OdpowiedzUsuń